rabatina1

Registro: 07/12/2015
Ciągle jeszcze istnieją wśród nas anioły. Nie maja wprawdzie żadnych skrzydeł, ich serce jest bezpiecznym portem dla wszystkich
Pontos87Mais
Manter o nível: 
Pontos necessários: 713
Último jogo

Tak czy nie....

15/03/2020       

Jako luJako ludzie stoimy właśnie w obliczu nowej , nieznanej dotąd sytuacji. Naturalnym jest , że każdy z nas może ulec zbiorowemu lękowi, i strachowi . Jednak nie dajmy się zatracić i zgubić masowej panice .
To nie przyniesie nam , ani nikomu nic dobrego . Wręcz przeciwnie może tylko zaszkodzić . Gdy gubimy zdolność do racjonalnego myślenia , tracimy realną zdolność do świadomego życia i decydowania , nasze wybory podszyte strachem , prowadzą nas nieuchronnie ku jeszcze większej panice . Być może nie wszyscy z nas wiedzą, że strach , lęk , niepokój szkodzą naszemu własnemu zdrowiu , ale też przyciągają, więcej tego, czego tak się boimy . Więc , co przyciągamy ? A, jeśli zdamy sobie sprawę, że gdy w całej zbiorowej świadomości króluje wirus i strach przed zarażeniem, śmiercią...udziela się to coraz większym grupom ludzi. Ten nasz strach - staje się w istocie ,, nowym wirusem '' siejącym coraz większe przerażenie i rozprzestrzeniającym się po całym świecie. Dlatego pomimo trudnych okoliczności postarajmy się zachować zdrowy rozsądek i spokój . Spokój jest bezcenny , jest teraz na wagę złota , Bo nasz własny spokój jest tym ,co nie tylko pozwala nam żyć i działać rozumnie ,ale udziela się też wokół , udziela się innym . A tego nam potrzeba teraz najbardziej , spokoju i działania w zgodzie z zachowaniem zasad bezpieczeństwa , dbania o higienę, przestrzegania zasad zmniejszających ryzyko zarażenia się.
Na koniec jeszcze raz podkreślę , że w naszym spokoju tkwi nasza siła , nie zapominajmy o tym . I pamiętajmy także, że tak jak spokój się udziela, strach również . Gdy uświadomimy sobie,że gdy owemu strachowi ulegają setki, tysiące , miliony jego siła jest ogromna i przyciąga więcej tego,czego się boimy, więcej i więcej. Nie bagatelizujmy więc siły zbiorowej świadomości !
Być może nie wszyscy wiemy,że największe katastrofy , kataklizmy , wojny , nieszczęścia w naszej historii były spowodowane masowym, negatywnym myśleniem....więc ocknijmy się i zamiast niszczącej sile strachu oddajmy się leczącej i harmonizującej sile spokoju, w którym jest moc, mądrość , życzliwość i dobro w działaniu.
mądrość , życzliwość i dobro w działaniu.

Pieśń Gwiezdnych Ludzi....

30/01/2020       


Deszcz. Pamiętam deszcz.
Szare chmury kłębiły się nad ulicami miasta
Odstawiłaś gwałtownie filiżankę kawy i wstałaś od stołu
Zaczekaj powiedziałem
Nie, odpowiedziałaś
Tajemnice odsłaniają się. Otwórz oczy
To nonsens. To jest prawdziwe życie. Takie rzeczy zaprzeczają zmysłom

Błyszczące, białe światło, podobne do świateł stadionu, krążyło ponad drzewami i drogą
Nas troje stało obserwując go z absolutnym zdumieniem w oczach
Dwóch Indian i Finka
Godzinę na zachód od Fond Du Lac
Noc była czysta i zimna
Bez chmur, bez deszczu, bez śniegu
Tylko puste niebo napełnione było tysiącami tańczących kropek
Błyszczące białe światło poruszało się w naszym kierunku bezdźwięcznie
Cisza. Żadnego odgłosu
Staliśmy bez ruchu
Gwiezdni ludzie przyjechali nas odwiedzić.

Żółty szal zarzuciłaś wokół szyi demonstracyjnie
Twoje zielone oczy patrzyły ze szczególną intensywnością
Nie uwierzyłaś w ani jedno słowo które wypowiedziałem
Powiedziałaś gniewnie
Wy Amerykanie żyjecie w Disneylandzie. Nauka jest realnością.
O czym do licha mówisz? Jakie to ma znaczenie?

Majestatycznie, jak aktorka w stylu Dietrich lub Garbo
Obróciłaś się ku mnie i powiedziałaś wprost
Jeśli chcesz żyć ze mną musisz żyć w realnym świecie

Roześmiałem się, spojrzałem przez okno i zobaczyłem deszcz
Nie rozumiesz
Nikomish, Córko Księżyca
Opowiadałaś nam o Gwiezdnych Ludziach
Oni nie zapomnieli o nas
Pojawili się wraz z jasnym światłem na nocnym niebie
Widzianym przez dwóch Indian i Finkę

To jest prawdziwe życie. Takie rzeczy nie zdarzają się
Usłyszałem odgłos twoich brązowych butów stukających o drewnianą podłogę
Kiedy odwróciłaś się i skierowałaś ku drzwiom
Skinęłaś głową brodatemu mężczyźnie przy sąsiednim stoliku
Twojemu rodakowi, który czytał prawdę w porannej gazecie
Odeszłaś. Odeszłaś. Na zawsze odeszłaś.

Wygodne usprawiedliwienie, pomyślałem
Pomieszanie twojego umysłu zniknęło gdy wróciłaś do swojego ukrytego rozumowego świata skutecznie zorganizowanego i przerażająco posłusznego
Nie rozumiesz
Istnieje coś więcej we wszechświecie niż widzą nasze oczy
niż to co rozwija się wraz ze świadomymi poszukiwaniami człowieka

Kochanie, mam dla ciebie najnowszą wiadomość
Starsi opowiadali nam o tym wiele razy nad pomarańczowo iskrzącym się ogniem
Głos Nikomish, długo niesłyszany ale niezapomniany, przepowiedział
Nie obawiaj się
Trzymaj swe ręce złączone
Oddychaj głęboko białym zimowym powietrzem
Jesteś jednym z Gwiezdnych Ludzi
Oni nie zapomną cię

Kochana, wędrująca ulicami miasta w niebieskim deszczu
Żółty szal, zielone oczy, brązowe buty
Czy kiedykolwiek powracasz myślami do przeszłości i zastanawiasz się
Może widziałem klucz do zamka w drzwiach
Które od lat rozpaczliwie chcieli otworzyć
Twoi fizycy ciała stałego i konstruktorzy rakiet
Jak możliwa jest podróż z Plejad do planety Ziemia
Z prędkością światła 186,000 mil na sekundę

Nikomish nie okłamałaby nas
I ja nie okłamałbym ciebie
To była starożytna przepowiednia opowiedziana nam przez Starszych, której świadkiem było dwóch Indian i Finka
Tej nocy na drodze, jedną godzinę na zachód od Fond Du Lac
Gwiezdni Ludzie, którzy są naszymi przodkami, odwiedzili nas wraz z jasnym światłem na nocnym niebie
Tak mówiono
Tak powiedziano
Oni nie zapomnieli o nas
Nie rezygnuj tak łatwo Córko Księżyca
Która śpiewasz nam tego dnia
Pieśń Gwiezdnych Ludzi.

WILLIAM LANG - profesor University of Arizona w Stanach Zjednoczonych. Jego przodkowie pochodzą z plemienia Indian Deleware. Wiersz ten ukazał się w zbiorze pt. "Miękki Deszcz" 



Dlaczego świat nie rusza z pomocą..?

06/01/2020       

To już nie jest pożar, to KATASTROFA! Prawdopodobnie nie da się ugasić pożaru AUSTRALII!!! Spłonie niemal cały kontynent! Czy zdajemy sobie sprawę, co się dzieje?! Gdzie jest pomoc? Gdzie Rządy innych Państw?! Gdzie jedność w imię całej ludzkości? Dziś powinniśmy się WSZYSCY zjednoczyć!!! Strażacy, żołnierze, gwardie narodowe WSZYSTKICH PAŃSTW, ZE WSZYSTKICH KONTYNETÓW powinny lecieć, jechać, płynąc do AUSTRALII by ją ugasić BEZ WZGLĘDU NA KOSZTA!!!
To już nie jest pożar w Australii, lecz POŻAR AUSTRALII! Widzicie różnicę? Na naszej planecie jest 7 kontynentów. Za kilka tygodni prawdopodobnie będzie ich 6 !!!! To APOKALIPSA!!! I nie mówię o pożarze! Mam na myśli nieczułość ludzi, których świat POWOŁAŁ do SŁUŻBY dla ludzkości!!!
81511940_2519177011693794_6683052726999318528_n.jpg?_nc_cat=1&_nc_ohc=qXycE6ChKz4AQnWnGR-qgoTRMi7KFxqj8nypJ7JbhL3vXads1lrZr2LpQ&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=7987c6f82c4df99036711eef3492777c&oe=5EABCA81

73805044_l4.jpg
https://www.youtube.com/watch?v=8HV4TREAlxw
https://www.youtube.com/watch?v=3f3Mj6lihTo

Opowieść noworoczna...

30/12/2019       

Było bardzo zimno; śnieg padał i zaczynało się już ściemniać; był ostatni dzień w roku, wigilia Nowego Roku. W tym chłodzie i w tej ciemności szła ulicami biedna dziewczynka z gołą głową i boso; jej znoszone trzewiki rozpadły się kilka dni temu, na nowe matki dziewczynki nie było stać - rząd podniósł latem VAT na obuwie dziecięce do 44%, a rekompensaty miano wypłacać dopiero od trzeciego kwartału przyszłego roku. "- Nic to - mówiła mama dziewczynki - potrzeby budżetu są ważniejsze od naszych drobnych przyjemności. Pan premier mówił, że trzeba troszkę zacisnąć pasa, by w przyszłości żyło się zdrowo i dostatnio."

Szła więc dziewczynka boso, stąpała nóżkami, które poczerwieniały i zsiniały z zimna; w starym fartuchu niosła zawiniętą całą masę zapalniczek mejd in czajna, a jedną trzymała w ręku; przez cały dzień nie sprzedała ani jednej; nikt jej nie dał przez cały dzień ani grosika. Przechodnie pokazywali dziewczynce puste kieszenie: "- Nic mi już nie zostało - powiedział jeden pan - zapłaciłem dzisiaj obowiązkowe OC, które zdrożało o 55%. Ale jestem zadowolony, ponieważ wiem, że pójdą na szczytny cel - leczenie ofiar wypadków, jak to zapowiedział pan minister zdrowia"; "- Chętnie bym kupiła od ciebie zapalniczkę - mówiła pewna kobieta - ale nie mogę tego zrobić, bo nie wydasz mi paragonu fiskalnego, a więc handlujesz nielegalnie; pan minister finansów nie po to haruje całymi dniami obmyślając budżet, z którego wszyscy korzystamy, by mu sabotować wysiłek lewymi interesami"; "- Ależ dziecko! - krzyknęła jakaś staruszka - Pan minister pracy zabronił pracy nieletnim! Wracaj natychmiast do domu, bo zaprowadzę cię na posterunek Opieki Społecznej!"

Szła więc dziewczynka taka głodna i zmarznięta i wyglądała taka smutna, biedactwo! Płatki śniegu padały jej na długie, jasne włosy, które tak pięknie zwijały się na karku, ale ona nie myślała wcale o tej ozdobie. Chciała w przyszłości zostać fryzjerką, bardzo tego pragnęła, choć zdawała sobie sprawę, że bez odpowiednich znajomości trudno zdobyć taki zawód, chroniony przez korporacje fryzjerskie, ustawy branżowe i związki zawodowe razurów. "- Gdybym była chciwa, niesolidarna i podła - rozmyślała dziewczynka - to bym pomyślała, że to niesprawiedliwe. Lecz mama mi wytłumaczyła, że dzięki regulacjom wolnego rynku ceny usług wszędzie są takie same i nikt nie spekuluje goleniem i strzyżeniem. To dla dobra wszystkich przecież." Odgoniła zacofane myśli i przykucnęła w kącie między dwoma domami, z których jeden bardziej wysuwał się na ulicę, usiadła i skurczyła się cała; małe nożyny podciągnęła pod siebie, ale marzła coraz bardziej, a w domu nie mogła się pokazać, bo przecież nie sprzedała ani jednej zapalniczki, nie dostała ani grosza, a w domu się nie przelewało; "Niedługo będzie lepiej - powtarzał ojciec - Na pewno. Dostaniemy podwyżkę zasiłku, pan minister pracy i polityki socjalnej obiecywał 5 PLN więcej już od wiosny! Od wiosny, kiedy tylko pojawią się wpływy z nowej, zwiększonej do 100% akcyzy na paliwa!"

Małe ręce dziewczynki prawie całkiem zamarzły z tego chłodu. Ach, jedna zapalniczka, jakby to dobrze było! Żeby tak wyciągnąć jedną zapalniczkę, zapalić i tylko ogrzać paluszki! Wyciągnęła jedną i "trzask", jak się iskrzy, jak płonie! mały ciepły, jasny płomyczek, niby mała świeczka otoczona dłońmi! ogień palił się tak łaskawie i grzał tak przyjemnie; ach, jakież to było rozkoszne! Dziewczynka wyciągnęła przed siebie nóżki, aby je rozgrzać - a tu płomień zgasł. Świeczka znikła - a ona siedziała z zepsutą zapalniczką w dłoni. "Dobrze pisali w gazetach - przypomniała sobie dziewczynka - że importowane towary to buble, że dobre są tylko polskie i europejskie wyroby. Bardzo słusznie wprowadzono cła zaporowe i dodatkowe opłaty, nie potrzebujemy tu chińskiego śmiecia. Co prawda na europejskie zapalniczki nas nie stać, są dziesięć razy droższe, ale to tylko dlatego, że cały czas można jeszcze kupić te tańsze - tak mówił pan minister gospodarki, a ja, i mama, i tata, wszyscy mu wierzymy".

Zapaliła mimo to nową, ogień palił się i błyszczał; i oto siedziała pod najpiękniejszą choinką; była ona jeszcze wspanialsza i piękniej ubrana niż choinka u bogatego kupca, którą ujrzała przez szklane drzwi podczas ostatnich świąt; tysiące świeczek płonęło na zielonych gałęziach, a kolorowe obrazki, takie, jakie zdobiły okna sklepów, spoglądały ku niej. Dziewczynka wyciągnęła do nich obie rączki - ale tu zgasła zapalniczka; mnóstwo światełek choinki wznosiło się ku górze, coraz wyżej i wyżej, i oto ujrzała ona, że były to tylko jasne gwiazdy, a jedna z nich spadła właśnie i zakreśliła na niebie długi, błyszczący ślad.

- Ktoś umarł! - powiedziała malutka, gdyż jej stara babka, która jako jedyna okazywała jej serce, ale już poddano ją dobrowolnej obowiązkowej eutanazji, powiadała zawsze, że kiedy gwiazdka spada, ktoś umiera i przestaje obciążać budżet swoim istnieniem. Dziewczynka znowu zapaliła zapalniczkę, zajaśniało dookoła i w tym blasku stanęła przed nią stara babunia, taka łagodna, taka jasna, taka błyszcząca i taka kochana. Babunia nigdy przedtem nie była taka piękna i taka wielka; chwyciła dziewczynkę w ramiona i poleciały w blasku i w radości wysoko, wysoko; a tam już nie było ani chłodu, ani głodu, ani strachu, ani oczekiwania na zasiłek.

A kiedy nastał zimny ranek, w kąciku przy domu siedziała dziewczynka z czerwonymi policzkami, z uśmiechem na twarzy - nieżywa: zamarzła na śmierć ostatniego wieczora minionego roku, pomimo tego, że rząd bardzo się biednymi przejmował. Ranek noworoczny oświetlił małego trupka trzymającego w ręku zapalniczki, z których garść była zużyta. Chciała się samodzielnie ogrzać zamiast pójść do schroniska, powiadano; ale nikt nie zadał sobie pytania, dlaczego nikt nie kupił od niej choćby jednej zapalniczki.

b0c5c58e8b240cf26977c834e93752e7.jpg

Posłuchamy wspólnie ..może sami dodacie...song świąteczny..:)

26/12/2019       
https://www.youtube.com/watch?v=ElyQz3ddejw

https://www.youtube.com/watch?v=1LAA22e9Z1c
https://www.youtube.com/watch?v=is8DrBsneVc
https://www.youtube.com/watch?v=HWWjTK1XGJs
https://www.youtube.com/watch?v=Imh-RI1sKm4
https://www.youtube.com/watch?v=hAsEMxvwCJ4

 „Świat jest tak naprawdę piękny tylko przez te dwa dni. Ludzie podają sobie ręce, piszą do siebie życzenia. Przypominają sobie o swoich najbliższych, uśmiechają się do siebie. Ale zaraz po świętach wszystko wraca do normy. Często smutnej normy”. No cóż... To, ile będą trwały święta, zależy przede wszystkim od nas. Zależy od tego, czy tylko przez dwa dni będziemy spoglądać z zewnątrz na stajenkę, czy... sami staniemy się stajenką dla Jezusa...

Dla swoich fanów nie umarłaś....

10/12/2019       
"Marie pozostawiła po sobie ogromną muzyczną spuściznę". "Jej wspaniały głos - jednocześnie silny i zmysłowy - oraz jej magiczne występy na żywo będą pamiętane przez nas wszystkich, którzy mieliśmy wystarczająco dużo szczęścia, by temu towarzyszyć. Ale także zapamiętamy cudowną osobę z wielkim apetytem na życie, kobietę z wielkim sercem, troszcząca się o wszystkich, których spotkała" 
Zmarła wokalistka szwedzkiej grupy Roxette Marie Fredriksson. Artystka miała 61 lat.
"Byłaś wyjątkowym muzykiem, mistrzowskim głosem, niezwykłą performerką. Dziękuję, że wypełniłaś moje czarno-białe piosenki kolorami. Byłaś najwspanialszą przyjaciółką przez 40 lat" - podkreślił Gessle,drugi z członków Roxette 

W roku 2002 u Marie Fredriksson wykryto guza tylnej części mózgu, w związku z czym musiała przejść intensywne leczenie w Karolinska Hospital w Sztokholmie. W czasie trwania choroby zniosła miesiące chemioterapii i serie napromieniania. Pomimo szybkiego leczenia, natychmiastowej, udanej operacji, Marie doznała trwałego uszkodzenia mózgu. Straciła przez to zdolność czytania, liczenia, a także doznała paraliżu prawej strony ciała i częściowej utraty wzroku w prawym oku.

Dwa lata później powróciła z nową płytą "The Change" oświadczając, że jest już w pełni zdrowa. 

Jakiś czas temu problemy powróciły. Po kilku koncertach w RPA, kiedy Marie nie była w stanie normalnie poruszać się po scenie, w sposób do jakiego nas przyzwyczaiła, lekarze zalecili jej odpoczynek i odwołanie zaplanowanej na lato trasy koncertowej, którą duet miał świętować 30 lat pracy i promować najnowszą płytę "Good Karma". 

https://www.youtube.com/watch?v=eG0IYV6G0I0
https://www.youtube.com/watch?v=nx2iLOvP0rM
https://www.youtube.com/watch?v=k2C5TjS2sh4
Zapamiętamy Marie jako energiczną, pełną pasji wokalistkę kultowego duetu Roxette.

Prośba do Świętego Mikołaja...

03/12/2019       

Drogi Święty Mikołaju idź do szpitala...
Gdzie chorym dzieciom serduszko nawala...
Idź do hospicjum, gdzie dziecię się poniewiera...
Gdzie co godzinę w cierpieniu umiera...
Do pijackiego domu...
Gdzie biją po kryjomu...
Do lodówki wrzuć trochę jedzenia...
By w nocy słychać nie było jęczenia...
Przytul chłopca, który już nie ma mamy...
I do sierocińca został oddany...
I na koniec idź na cmentarz, znicz zapal nad grobem N/N...
W którym niechciane dziecię ma wieczny sen...
Gdy to wszystko uczynisz, a w worku coś jeszcze będziesz miał...
Przyjdź do mnie, jeśli będziesz chciał...
78159568_997094963988554_8360222896148185088_n.jpg?_nc_cat=102&_nc_ohc=OPQq_hmREOQAQn9rfSREHj5ehXFYUkhwNu6hqE0HqYhcGDtCnXHOrcoWA&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=6e4e0579792d20197f6db2fde6c28f0f&oe=5E79F7C0

Dzień zadumy czy....

01/11/2019       

Jutro ważny dzień dla wszystkich fashionistek! Wyprawa na groby to doskonała okazja do zaprezentowania najnowszej stylówki na sezon jesienno-zimowy. Dobrze sprawdzą się modne w tym sezonie buty z podeszwą typu „traper”, aby nie ugrzęznąć w cmentarnym błocku. Do kompletu proponuję elementy futrzane. Na przy nagrobkowym selfie czerwony z zimna nos nie prezentuje się najlepiej, a prognoza pogody jednoznacznie wskazuje: #wypizd. Na szyję zarzucamy chustę, obowiązkowo z dużym logo znanego projektanta, którą kupiliśmy na olenkluzif w Egipcie. Chusta ochroni nas przed chmurą spalin, które niuchniemy przy okazji słowno-wzrokowych przepychanek grobowych. Czapka zdecydowanie nie jest akcesorium pożądanym - fale, loki i koki nie mogą klapnąć. Nie zapomnijmy o biżuterii, jednoznacznie świadczącej o naszym statusie: złote kety i ciężkie kolce w tym sezonie znowu modne! I już, jesteśmy gotowe na podbój lokalnych nekropolii, tfu, przepraszam, gotowe na #grobbing of kors. 
Humoru nie popsuje nam nawet dawno nie widziana ciotka, która na powitanie wykrzyknie: „o kochana, ale przytyłaś, aż miło popatrzeć”. Wiemy bowiem, że w stylowym neseserze mamy największy znicz, jaki udało nam się własnymi siłami przytargać. Niech somsiady widzom! 

Tak na serio: foty na grobach nie są cool.. pomyśl o zmarłych.
1319929890_by_Altruista_600.jpg

Życiowo lub do śmiechu.....

11/10/2019       

Taka sytuacja: mąż wrócił z pracy, przywitał się, buziak w policzek itd i pyta „no i jak Ci minął dzień?” A we mnie jakiś diabeł wstąpił czy inny hormon i mówię: „no nie uwierzysz co mi się dzisiaj przytrafiło”. Mąż (lekko zainteresowany) „no?” To zaczynam „wyobraź sobie, ze nasze dziecko samo wstało, zrobiło sobie śniadanie i lunch do szkoły, i samo się zawiozło”. Mąż: „ale przecież ona...”, Ja: „cicho, nie przerywaj. No wiec zaczynam dzień, myślę rozładuje zmywarkę.
 A ona SAMA się rozładowała, mało tego, talerze po śniadaniu tez już SAME się załadowały. Myślę, cud jaki czy co? Ale nagle słyszę jakiś ruch pod drzwiami, idę ostrożnie, nikogo nie widać, ale otwieram. Patrzę, a tam Zakupy! 5 toreb załadowanych i wszystko to co miałam na liście zapisane, no wiesz tej liście na lodowce. Otwieram drzwi szerzej, a proszę wchodźcie. Torby weszły, a zakupy SAME się rozładowały. I skąd te jajka wiedziały ze ich miejsce w lodowce jest nie tam gdzie normalni ludzie kładą jajka ale dwie półeczki niżej? Ale najlepszy to był papier toaletowy. Jak on się SAM tam wdrapał po schodach do łazienki, no mówię ci myślałam ze padnę. Sześć rolek, wyglądało to jak taki kwadratowy bałwan. Ale to jeszcze nic. Słyszę jakieś odgłosy z piwnicy. Wzięłam latarkę ta duża wiesz, co to zawsze mówisz ze świeci ale może być tez użyta jako broń. Idę i patrzę, pralka się włączyła. SAMA! I pierze. Myślę, kurna, chociaż oddzieliłaś jasne od ciemnych? Oddzieliła! SAMA! Kochana moja, zawsze ja lubiłam! Mówię, cholera, przegapiłam paradę brudnych gaci przez jadalnie, bo wiesz, żeby się dostać do piwnicy, trzeba przez jadalnie.” Patrzę na męża a on dziwny jakiś, blady, oczy wybałuszył nie wiadomo czego. Ale ja dalej: „ no i wyobraź sobie, jakoś te ciuchy do suszarki się SAME wrzuciły i tak jeszcze dwa razy. Nie muszę chyba mówić ze się SAME poskładały i wskoczyły do odpowiednich szaf. No jaja jakieś. Mówię, kurna żeby tylko odkurzacz.. nie zdążyłam dokończyć myśli, a tu odkurzacz SAM się włączył i napierdziela. Kot się zesrał ze strachu, ale nie przejmuj się, SAM, posprzątał po sobie, wsadził to do reklamówki i wyrzucił do kosza, o tu jest widzisz?” (Tu otwieram kosz na śmieci i pokazuje reklamówkę).
 Mąż wygląda nieciekawie. Jakiś taki jakby mu coś się coś działo. Cholera wie, może miał zły dzień? No nic, jeszcze muszę dokończyć. Pytał jak mi minął dzień, to mu mówię: „ to wszystko nic, pamiętasz ta pajęczynę i pająka co ci pokazywałam dziś rano w przedpokoju i prosiłam żebyś się tym zajął? Już nie musisz, wyobraź sobie ze ten pająk zwinął swoją pajęczynę w taka malutka kulkę, myślę sobie, będzie się wyprowadzał, aż mi się nawet trochę przykro zrobiło, ale nie, on miał inny plan. Życie mu zbrzydło, bo zaraz jak ta pajęczynę zwinął to tymi chudziutkimi nóżkami popędził do kuchni po serwetkę i się nią udusił. Biedactwo, jeszcze resztkami sił SAM sobie urządził pogrzeb w muszli klozetowej. Aż się popłakałam. No bo jak on ta wodę spuścił to już w ogóle nie wiem. A Tobie jak minął dzień kochanie???!!!”
75301_nowoczesne-zwiazki-oparte-na.jpg

Czas grzybobrania...:):P

22/09/2019       


"Załkały surojadki:
- My mamy maleńkie dziatki,
gdzie nam, królu, z muchami wojować,
inne grzyby na wojnę prowadź.

Zaszemrały modraczki:
- My mamy zniszczone fraczki,
nosimy buty najstarsze,
nie dla nas wojenne marsze.

Król Borowik Prawdziwy szedł lasem
postukując swym jednym obcasem,
a ze złości brunatny był cały,
bo go muchy okrutnie kąsały.

Wreszcie usiadł strudzony pod dębem
i na alarm rozkazał bić w bęben.

- Hej, grzyby, grzyby!
Przybywajcie do mojej siedziby,
przybywajcie, skoro świt, z chorągwiami,
wyruszamy na wojnę z muchami.

Odezwały się pierwsze opieńki:
- Opieniek jest maleńki,
a tu trzeba skakać na sążeń,
gdzie nam, królu, do takich dążeń.

Powiedziały czubajki:
- Wpierw musimy wypalić fajki.
Do jesieni je wypalimy,
Przybędziemy pod koniec zimy.

- Przybywajcie, opieńki, koźlaki,
gąski, kurki, modraczki, maślaki,
rydze, trufle, purchawki i smardze,
przybywajcie, bo tchórzami gardzę!

A Borowik wciąż siedzi pod dębem,
Znowu każe na alarm bić w bęben.

Ledwo skończył, wtem patrzy, a z boru
Maszeruje pułk muchomorów:
- Przychodzimy z muchami wojować,
ty nas, królu, na wojnę prowadź!

Wojowały grzybowe zuchy,
pokonały aż cztery muchy.
Król Borowik winszował im szczerze
i dał wszystkim po grzybowym orderze...."
Jan Brzechwa
hqdefault.jpg
n19.gif?v=122Ulubiona piosenka grzybiarzy n17.gif?v=122n17.gif?v=122
https://www.youtube.com/watch?v=a-62kyV19ks

Páginas: 9